Sobota 4 kwietnia 2020r.
Imieniny: Izydora, Wacława, Platona
» Ferie z Wartościami 2009
Wracając do szkoły tuż po bożonarodzeniowej przerwie pojawiają się pytania: a co z feriami?? Znowu mam siedzieć w domu i „relaksować” się identyczną od lat ramówką telewizyjną?? Jakiś kolega jedzie na narty za granicę, ktoś inny do cioci nad morze. A ja co mam robić?? Poszukując czegoś przez Internet trafiam na całkiem interesującą ofertę. Ferie z wartościami. A cóż to takiego?? Oferują wyjazdy w góry, warsztaty teatralne i składanie robotów z klocków Lego. Mhm… szukam czegoś więcej, pytam. Ktoś z mojej klasy był na takim wypoczynku podczas wakacji. To KSM organizuje. Kiedyś już coś o nich słyszałem. Może warto pojechać?? Tak szukało ponad 200 osób. Dzisiaj są już w domu. A tutaj zebraliśmy ich wspomnienia. Wspomnienia niezwykłych ferii. Kilku dni, podczas których był śmiech i radość, był Bóg i modlitwa, była nauka i zabawa, był aktywny wypoczynek , ale nie było smutku i nudy. Ferie, podczas których nawiązały się przyjaźnie i znajomości. Ktoś odnalazł swoją drogę, ktoś inny umocnił się w wierze. Ciekawe co myślą - czy było warto??


Wiecie, jakie piękne są góry zimą??

Oni wiedzą. Byli w Murzasichle i w Białym Dunajcu. Łącznie 3 turnusy. Na sankach, na łyżwach, na nartach. Razem z Bogiem przeżywali piękno gór. Odbudowali się duchowo i fizycznie. Na początku była niepewność. Dla niektórych to był pierwszy w życiu obóz. Dla innych kolejny, ale wiedzą, że zawsze jest inaczej. W kilku słowach, czym był ten czas?? Doświadczeniem wspólnoty, otwarciem na Ducha Świętego oraz świadectwem wiary. Od czego rozpoczęli?? Niby prosty temat - czy pamiętasz, że nie jesteś sam?? Został wówczas przytoczony niezwykle wymowny przykład człowieka kroczącego plażą, za którym pozostawały ślady dwóch par stóp. To był dowód na to, iż nigdy nie jesteśmy sami, nawet wówczas kiedy jesteśmy o tym przekonani. Zawsze obok nas kroczy Bóg. Lecz kiedy już nie widzimy tych śladów obok, rozpaczamy, że i On nas opuścił, lecz wtedy właśnie bierze nas na swoje ramiona i pomaga w pokonywaniu trudów dnia codziennego. Każdy mógł osobiście skierować swoje prośby do Boga i podziękować za to, czego dobrego do tej pory doświadczył. Te oddechy duchowe były przeplatane zajęciami rekreacyjnymi. Kolejne wyprawy wiązały się już z większym wysiłkiem fizycznym, a niekiedy i ze sporą dawką emocji. Zupełnie niespodziewanie nadszedł dla nich ostatni dzień obozu formacyjnego. I tak jak z wątpliwościami w sercu wyjeżdżali z domów rodzinnych, czy oby to jest właściwa forma spędzania tej wyglądanej z utęsknieniem przerwy między zajęciami szkolnymi, tak samo wracali z podobnymi rozterkami i wielkim żalem, powodowanym zupełnie czymś innym. To rozstanie się ze wszystkimi. Tęsknota za wspólnie spędzonym czasem posiłków, wycieczek, zabaw, śpiewów, pracy i wieczorów, w wyraźny sposób dała o sobie znać. Pojawiły się nawet łzy. Był to już finał doświadczeń. Jednak koniec tego obozu może być dla każdego początkiem czegoś innego. Początkiem nowej ścieżki w życiu.



W Sokołowie też się działo!!

Wolny zimowy czas można spędzać kreatywnie i efektywnie. Tak naprawdę uczestników różniło praktycznie wszystko oprócz jednego- wszyscy mieli pomysł na siebie, na swój wolny czas. Istotą obozu był nie tylko relaks, ale także możliwość rozwoju samego siebie - swoich pasji. Obozowiczom udało się najważniejsze- nie tracili czasu, realizowali siebie, spełniali swoje marzenia, poznawali swoje możliwości, a często nawet je przekraczali grając śpiewając, rysując, lepiąc, malując, inscenizując, konstruując, programując. Rozwijając swoje pasje pokazali jak pięknie potrafią się cieszyć, że warto być szczęśliwym tu i teraz. Bo jak powiedział pewien ksiądz „(...) ze wszystkich stworzeń boskich człowiek jest najpiękniejszy. Bo tylko on potrafi... z a c h w y c a ć s i ę !(...)”. I oni są tego najlepszym przykładem, jak nigdy nie trzeba, a nawet nie wolno gasić silnika swojego serca. Dlatego rozwijali swoją osobowość, kształtowali i wzmacniali charakter, pracowali nad silną wolą. Była zabawa, śmiech i beztroska a zaraz potem chwila refleksji podczas Mszy Św. Zastanawiali się co jest niezbędne do prawdziwego szczęścia, co składa się na autentyczną radość. Zadania specjalne ubogacały wewnętrznie: „Zajrzyj do swego serca i zobacz bez czego nie mógłbyś żyć, co daje ci szczęście”, „Uśmiechaj się do ludzi”. Jednym z najtrudniejszych pytań było: „Jaki był ten dzień, co darował co wziął?? Czy mnie wyniósł pod niebo czy rzucił na dno?? Jaki był ten dzień, czy coś zmienił czy nie?? Czy był tylko nadzieją na dobre i złe??”. Uczyli się jak perfekcyjnie malować, czysto śpiewać, wiarygodnie zagrać, precyzyjnie skonstruować i... jak mieć odwagę dążyć do świętości każdego dnia, jak żyć we wspólnocie, zawsze pamiętać, że to od nich samych zależy czy czas który mają będzie wyjątkowy.



Moje własne przeżycia

Poparciem tej relacji jest krótkie świadectwo jednego z uczestników: "Kolejny badziewny obóz, jak co roku..." - taka była moja pierwsza myśl na temat obozu w Murzasichle. Otóż okazało się, że byłem w błędzie… Gdy z dnia na dzień nieuchronnie zbliżał się początek ferii, ochota na wyjazd drastycznie malała. Prawdę mówiąc, w ogóle nie miałem ochoty jechać. Gdy jednak zapoznałem się z listą osób przyjętych, nabrałem ochoty, bo jechało sporo wspaniałych ludzi, których znałem. Tak więc myślę sobie, że będzie fajnie... No i jadę... I tak: kadra wspaniała, ludzie extra i w ogóle miód malina mogło się wydawać. Jednak już po pewnym czasie coś mnie tknęło i złapałem "doła". Było to w dniu, gdy ksiądz mówił o samotności; o tym, że człowiek, mimo iż jest otaczany przez wielu rówieśników, jest po ludzku samotny. A wcale tak nie jest, bo zawsze Ktoś przy nim jest. Tym Kimś jest sam Bóg, bo On zawsze dotrzymuje towarzystwa człowiekowi. Uświadomiłem to sobie po spowiedzi. To właśnie wtedy przemówił do mnie sam Bóg i On mi dawał wskazówki. Do przeżyć duchowych warto dołączyć przeżycia zewnętrzne. Piękno gór, piękna pogoda i nowe doświadczenia były niezapomniane i na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Zdobywanie nowych szczytów, chodzenie po górach, mimo braku sił, podziwianie piękna przyrody, uświadomiły mi pewną myśl, że po osiągnięciu celu trud staje się mało ważny. I to prawda, bo schodzenie z gór było najfajniejsze :-) Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy sprawili, że ten obóz był najcudowniejszy i niezapomniany.
Za to wszystko chwała Panu! Pozdrawiam.
Dawid.
 

Czy zatem było warto??

Odpowiedź jest w sercu każdego uczestnika. Ponad dwustu uczestników, ponad dwieście wspomnień. Każda chwila dla każdego inna. Część myśli jest tutaj, cześć ukryta w poszczególnych zakątkach naszego małego świata. Na koniec można dodać tylko jedno: Siemiatycze, Węgrów, Chojewo, Bielsk Podlaski, Drohiczyn, Bielany, małe i duże miejscowości - do zobaczenia następnym razem!!



Ci, bez których te Ferie nie byłyby takie

W imieniu Organizatorów składamy serdeczne podziękowanie wszystkim instytucjom i osobom prywatnym za zaangażowanie i wsparcie podczas organizacji FERII Z WARTOŚCIAMI 2009. Dziękujemy Funduszowi Składkowemu Ubezpieczenia Społecznego Rolników za wsparcie finansowe, Sponsorom Prywatnym oraz wszystkim ludziom dobrej woli, którzy uważają dzieła Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży za słuszne. Składamy także serdeczne Bóg zapłać na ręcę Księży zaangażowany w opiekę pedagogiczną oraz rekrutację a także wszystkich wychowawcom dbającym o bezpieczeństwo uczestników podczas wypoczynku. Nasze słowa nie znaczą wiele, dlatego mamy nadzieje, że największą wartością dla Was było dwieście uśmiechniętych twarzy!! DZIĘKUJEMY!!
 

dodano: 2009-04-17        czytano: 1641 razy        autor: Paulina Rutkowska




Jeśli chcesz otrzymywać na skrzynkę pocztowąaktualności KSM, wpisz poniżej swój adres mailowy.